Przywozisz z działki albo od rodziny worek orzechów włoskich i odruchowo wrzucasz je w foliówce do szafki? Zamień ją na papierową torbę. Orzechy w łupinach trzymam w papierze, materiałowym worku albo koszyku w chłodnym, suchym kącie, a łuskane w szczelnym słoiku w lodówce. Plastik zatrzymuje wilgoć, a od wilgoci zaczyna się pleśń.
Dlaczego foliówka szkodzi orzechom
Orzechy w plastikowej siatce wyglądają niewinnie. Mogą tygodniami leżeć w szufladzie i wcale nie pokryć się pleśnią, ale to nie znaczy, że będą smakować tak jak zaraz po zbiorze. Wilgoć, ciepło i światło powoli odbierają im chrupkość i smak.
Plastikowa torba działa jak mała szklarnia. Wilgoć, którą oddaje łupina, nie ma dokąd uciec, zbiera się w środku i tworzy dobre warunki dla pleśni. Papier, tkanina czy wiklina przepuszczają powietrze, więc nadmiar wilgoci odparowuje na zewnątrz.
Dlatego zanim cokolwiek zapakujesz, orzechy muszą być suche. Te, które są tylko trochę wilgotne z wierzchu, wycieram ręcznikiem papierowym. Świeże, prosto spod drzewa, najpierw porządnie dosuszam i dopiero potem chowam.
Orzechy w łupinach: papier i chłodny kąt
Łupina to naturalna tarcza. Odcina miąższ od powietrza, światła i wilgoci, dlatego orzechy w skorupkach psują się wolniej niż obrane i w dobrych warunkach spokojnie wytrzymują kilka miesięcy.
Jako opakowanie sprawdzają się:
- papierowa torba, choćby taka po pieczywie,
- materiałowy worek, na przykład bawełniany,
- karton, który nie jest zawilgocony,
- koszyk, przez który swobodnie przechodzi powietrze.
Takie opakowanie stawiam w spiżarni, w schowku albo w chłodnej piwnicy. Omijam miejsca przy kaloryferze, piekarniku i na parapecie, bo ciepło i słońce sprawiają, że orzechy szybciej tracą smak.
Jak przechowywać orzechy łuskane?
Obrany orzech nie ma już swojej osłony. Łatwiej łapie wilgoć, chłonie zapachy z lodówki i jełczeje, czyli tłuszcz w nim się utlenia, a miąższ traci świeży smak. Da się go jednak przechować na dłużej, jeśli zadbasz o trzy rzeczy.
- Suszenie. Przy łuskanych orzechach nawet odrobina wilgoci przyspiesza psucie. Gdy nie mam pewności, czy są suche, wstawiam je na chwilę do piekarnika i pilnuję, żeby się nie przypiekły.
- Szczelny pojemnik. Czysty słoik z zakrętką albo pojemnik z dopasowaną pokrywką. Tutaj, inaczej niż przy łupinach, szczelność jest zaletą, bo chroni orzechy przed zapachami i wilgocią.
- Lodówka. Słoik ustawiam z dala od produktów o mocnym zapachu, takich jak cebula, czosnek czy wędzone wędliny, bo orzechy chętnie przejmują ich aromat.
Zamrażarka i porcje do świątecznych wypieków
Kiedy orzechów jest dużo, a wiem, że nie zjem ich w najbliższym czasie, część trafia do zamrażarki. Dzielę je na mniejsze porcje, tak żeby jedna wystarczyła do jednego ciasta. Przed świętami wyjmuję tylko tyle, ile potrzebuję do pierników czy sernika z orzechową posypką, a reszta zostaje zamrożona.
Taki podział oszczędza też cały zapas. Nie otwierasz co chwilę dużego pojemnika, więc pozostałe orzechy nie mają kontaktu z ciepłem i wilgocią kuchni.
Po czym poznać, że orzech zjełczał
Zanim wsypię orzechy do ciasta, rozgryzam kilka sztuk z różnych miejsc woreczka. Dobrze przechowany orzech jest chrupiący i ma świeży smak, taki jak zaraz po zbiorze. Jeśli stracił chrupkość, a smak przestał być świeży, to znak, że tłuszcz zdążył się utlenić, czyli orzech zjełczał.
Taka próba zajmuje minutę, a chroni całe ciasto. Przy okazji oglądam łupiny i miąższ, bo pleśń oznacza, że orzechy złapały wilgoć i trzeba poprawić sposób ich przechowywania.
