Wrzucasz jabłko między ziemniaki, żeby nie kiełkowały? To za mało. Moje ziemniaki leżą miesiącami, bo trzymam je w ciemności, w 7–10°C, nieumyte i w papierowym worku zamiast foliówki. Co tydzień przeglądam zapas i wyrzucam każdą miękką albo zieloną bulwę.
Czy jabłko w worku z ziemniakami coś daje?
Trik z jabłkiem krąży od lat i ma w sobie ziarno prawdy. Jabłka wydzielają etylen, naturalny gaz roślinny, który wpływa na dojrzewanie i wzrost. Jego działanie na bulwy zależy jednak od stężenia, od tego, jak długo działa, i od warunków w pomieszczeniu.
Jedno jabłko wrzucone do skrzynki nie zastąpi chłodu. Nie obroni ziemniaków przed kiełkami przez 5 miesięcy, zwłaszcza gdy worek stoi w ciepłej kuchni. Do tego owoc sam dojrzewa i po jakimś czasie zaczyna gnić, więc w zapasie pojawia się kolejna psująca się rzecz. Jabłko odpuściłem i skupiłem się na tym, co faktycznie działa.
Temperatura, ciemność i papier zamiast folii
Ziemniaki kiełkują, gdy jest im za ciepło, a w wilgoci szybciej się psują. Dlatego mój jesienny zapas nigdy nie trafia do szafki przy piekarniku ani w pobliże kaloryfera. Trzymam się kilku zasad.
- 7–10°C. W takiej temperaturze, w piwnicy albo spiżarni, zdrowe bulwy wytrzymują kilka miesięcy. Ziemniaki do jedzenia nie mogą przy tym przemarznąć.
- Ciemność. Żadnego bezpośredniego słońca, bo światło sprzyja zielonym plamom na skórce.
- Przewiewne opakowanie. Drewniana skrzynka, papierowy worek albo koszyk z prześwitami. Plastikowa reklamówka zatrzymuje wilgoć, więc u mnie odpada.
- Bez mycia. Ziemię zostawiam na skórce, bo wilgoć po myciu sprzyja pleśni. Ziemniaki myję dopiero przed gotowaniem.
- Selekcja na starcie. Zanim wsypię ziemniaki do skrzynki, odkładam na bok każdą obitą, przeciętą albo miękką bulwę.
Przegląd zapasu co 7 dni
Nawet najlepsza piwnica nie zwalnia z kontroli. Raz w tygodniu zaglądam do skrzynki, biorę bulwy do ręki i sprawdzam, czy są twarde. Szukam też śladów pleśni i gnicia, a każdą podejrzaną sztukę od razu wyjmuję.
Drobne kiełki na jędrnym ziemniaku nie są powodem do wyrzucania. Wycinam je dokładnie nożem razem z oczkiem i taki ziemniak normalnie ląduje w garnku.
Które ziemniaki od razu wyrzucam?
Są bulwy, których nie ratuję nożem. Bez wahania wyrzucam ziemniaki:
- zielone, z wyraźnymi zielonymi plamami na skórce,
- mocno skiełkowane, z długimi pędami,
- pomarszczone i wiotkie w dotyku.
W takich bulwach może być więcej naturalnych glikoalkaloidów, w tym solaniny. Długie gotowanie nie usuwa ich w całości, więc nie liczę, że garnek wszystko naprawi. Takie ziemniaki nie trafiają u mnie ani do zupy, ani na talerz.
