Po niedzielnym obiedzie garnek z ryżem i półmisek ziemniaków często stygną na kuchence aż do wieczora. Sam długo tak robiłem, dopóki nie sprawdziłem, co radzą eksperci. Granica jest prosta: 2 godziny w temperaturze pokojowej i 2 dni w lodówce. Po przekroczeniu którejkolwiek z nich resztek nie odgrzewaj, tylko je wyrzuć.
To nie jest przesadna ostrożność. Według ekspertów około miliona Brytyjczyków rocznie przechodzi poważne zatrucie pokarmowe. Większość zatruć wywołuje jedzenie przygotowane w domu, a najczęstszą przyczyną są właśnie resztki. Dla około stu osób rocznie takie dojadanie kończy się śmiercią.
Teraz liczę czas od chwili, gdy zdejmuję garnek z ognia. Resztki przekładam do kilku mniejszych, płaskich pojemników z pokrywką, bo w płytkim pudełku jedzenie stygnie szybciej niż w dużym garnku. Sosy i zieleninę trzymam osobno. Na pudełku zapisuję datę, żeby nie zgadywać, czy to wczorajszy obiad, czy już przedwczorajszy. Później odgrzewam tylko jedną porcję, którą od razu zjadam, a nie cały garnek kilka razy. Jeśli wiem, że czegoś nie zjem w ciągu 2 dni, od razu to mrożę. W zamrażarce gotowe jedzenie trzyma się zwykle 3–4 miesiące.
Ryż trafia do lodówki w ciągu 2 godzin od ugotowania
Z ryżem najłatwiej o błąd, bo garnek bez problemu można zostawić na kuchence aż do kolacji. Na ostygniętym ryżu rozwijają się jednak bakterie Bacillus cereus. Zostawiają na jedzeniu toksyczne związki, które są odporne na wysoką temperaturę. Nawet porządne odgrzanie ich nie usunie.
Zjedzenie takiego ryżu grozi biegunką, wymiotami i nudnościami. Dlatego ryż po obiedzie od razu rozkładam w płaskim pudełku i chowam do lodówki. Jeśli stał na blacie dłużej niż 2 godziny, wyrzucam go bez dyskusji.
Ziemniaki wyjmij z folii aluminiowej i schowaj do lodówki
Ziemniaki zostawione na dłużej w temperaturze pokojowej mogą sprzyjać rozwojowi bakterii Clostridium botulinum. Takie ziemniaki grożą zatruciem jadem kiełbasianym, którego objawy to między innymi osłabienie organizmu i problemy z mówieniem.
Najbardziej ryzykowne są ziemniaki zawinięte w folię aluminiową. W ich przypadku wysoka temperatura przy odgrzewaniu nie zawsze poradzi sobie z problemem. To typowy błąd po pieczeniu: zawinięte ziemniaki zostają na blasze do następnego dnia. Ja wyjmuję je z folii, gdy przestaną parować, i przekładam do pojemnika w lodówce. Ziemniaki, które po ostudzeniu nie trafiły do lodówki, lepiej wyrzucić.
Świeże grzyby zjedz od razu albo dokończ na zimno
Po jesiennym grzybobraniu kusi, żeby ugotować duży garnek sosu na kilka dni. Przy świeżych grzybach zasada jest jednak ostrzejsza niż przy innych resztkach. Najlepiej zjeść je zaraz po przygotowaniu, a resztę schować do lodówki i dokończyć na zimno. Odgrzane świeże grzyby najpewniej skończą się bólem brzucha.
Inaczej jest z grzybami suszonymi, konserwowymi i mrożonymi. Sos albo zupę z takimi grzybami możesz podgrzać następnego dnia. Warunek jest jeden: garnek nie stał wcześniej godzinami na kuchence, a w lodówce nie przekroczył 2 dni.
Jajka po ugotowaniu lub usmażeniu nie mogą długo leżeć na stole
Jajka trafiają do wielu obiadów: do sałatki, do farszu, na talerz jako dodatek do ziemniaków. Po usmażeniu lub ugotowaniu nie powinny długo zostawać w temperaturze pokojowej. W przeciwnym razie mogą stać się wylęgarnią groźnych bakterii, z salmonellą na czele.
Sałatkę z jajkiem chowam do lodówki zaraz po obiedzie, a nie dopiero po deserze i kawie. Jajka na twardo trzymam w zamkniętym pojemniku. Jeśli takie jedzenie przeleżało na stole dłużej niż 2 godziny, nie próbuję go ratować odgrzewaniem.
