Masz na półce słoik suszonych prawdziwków odłożonych na wigilijny farsz do uszek i boisz się, że w grudniu znajdziesz w nim mole? Do słoika 500 ml wkładam jeden liść laurowy i dwa ziarna ziela angielskiego. Ich olejki eteryczne odstraszają mole spożywcze, a grzyby przy okazji pachną mocniej.
Ile przypraw włożyć do jednego słoika?
Dawka jest skromna: na słoik o pojemności 500 ml wystarczy 1 liść laurowy i 2 ziarna ziela angielskiego. Przyprawy wkładam razem z grzybami, zakręcam słoik i odstawiam go w suche, zacienione miejsce. Nie potrzebuję woreczków, gazy ani żadnych dodatkowych zabiegów.
Najbardziej doceniam ten trik przy zapasie na Wigilię. Suszone prawdziwki i podgrzybki czekają w szafce długie miesiące, zanim trafią do uszek do barszczu albo do pierogów z kapustą. Właśnie wtedy mole spożywcze mają najwięcej okazji, żeby się do nich dobrać. Ostatnie, czego chcę przed świętami, to słoik z larwami zamiast aromatycznych grzybów.
Gdy potrzebuję grzybów do gotowania, wyjmuję tylko tyle, ile trzeba. Liść i ziele zostają w słoiku i dalej pilnują reszty.
Dlaczego mole omijają liść laurowy i ziele angielskie
Obie przyprawy zawierają silne olejki eteryczne. Dla moli spożywczych i innych szkodników ten zapach jest drażniący, więc słoik, który nim pachnie, przestaje być dla nich dobrym miejscem.
Olejki mają też drugie zadanie: działają jak naturalny konserwant. Mają właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze, więc pomagają chronić grzyby przed psuciem i pleśnią. Do tego podbijają leśny aromat. Grzyby z takiego słoika pachną intensywniej, co w farszu od razu czuć.
Bez wyparzonego i szczelnego słoika trik nie zadziała
Przyprawy nie naprawią źle przygotowanego słoika. Zanim wsypię do niego grzyby, myję i wyparzam zarówno szkło, jak i nakrętkę. Nakrętka musi dokładnie przylegać, bo przez każdą szparę do środka wchodzi powietrze, a razem z nim wilgoć.
Nieszczelny słoik z liściem laurowym w środku to dalej proszenie się o kłopot. Dlatego nakrętki z pogiętym brzegiem odkładam na bok, a grzyby zamykam tylko w słoikach, które trzymają szczelnie. Tak przygotowany zapas zachowuje smak i świeżość aż do następnego sezonu grzybowego.
Co sprawdzać w słoiku raz na miesiąc?
Nawet najlepiej zamknięty słoik kontroluję i zaglądam do zapasów raz na miesiąc lub dwa. Przyprawy nie działają w nieskończoność, a wilgoć, która dostanie się do środka, szybko niweczy ich działanie. Grzyby potrafią zacząć pleśnieć, zanim cokolwiek zauważę.
Patrzę na dwie rzeczy:
- skroploną parę na szkle od wewnętrznej strony słoika,
- zmianę koloru grzybów w porównaniu z tym, jak wyglądały przy zakręcaniu.
Jeśli widzę którąkolwiek z nich, wyrzucam całą zawartość słoika. Nie wybieram „lepszych” kawałków i nie próbuję ich ratować. Szkoda grzybów, ale bardziej szkoda całego garnka farszu albo zupy, która przez nie straci smak.
Nie każdy grzyb nadaje się do słoika
Liść laurowy nie pomoże, jeśli do słoika trafią grzyby, które źle znoszą suszenie. Najlepiej sprawdzają się borowiki szlachetne, czyli prawdziwki, bo zachowują strukturę i głęboki smak. Dobrze suszą się też podgrzybki brunatne, podgrzybki złotawe i kozaki. Mogą długo leżeć bez utraty smaku i struktury.
Nie suszę rydzów, kurek ani maślaków. Rydze robią się gorzkie i wiórowate. Maślaki mają dużo wody i śluzowatą skórkę, więc przy suszeniu stają się gąbczaste, lepkie i szybko się psują. Słabo wypadają też gąski, które po wysuszeniu kruszą się i tracą cały aromat.
