Listopad to dla mnie czas, kiedy kupuję susz na wigilijne uszka i bigos. Zanim paczka trafi do koszyka, sprawdzam na etykiecie trzy rzeczy: gatunek grzybów, numer atestu i rok zbioru. Na targu proszę sprzedawcę o atest grzyboznawcy wystawiony na suszone grzyby z tej konkretnej partii. Bez tego nie kupuję.
Dlaczego atest jest ważniejszy niż cena?
Atest to dokument, który potwierdza, że daną partię suszu sprawdził grzyboznawca i dopuścił ją do sprzedaży. Dzięki temu wiem, że do świątecznego farszu nie trafią przypadkowe, źle rozpoznane ani niejadalne gatunki. W pokrojonym i pomarszczonym suszu trudno to ocenić gołym okiem.
Sprzedawanie suszonych grzybów bez atestu jest niezgodne z przepisami. Pytanie o ten dokument nie jest więc fanaberią klienta, tylko zwykłym sprawdzeniem, czy sprzedawca robi to, co do niego należy. Uczciwy handlarz pokaże go bez marudzenia.
Paczka w sklepie: trzy informacje na etykiecie
W sklepie sprawa jest prostsza, bo grzyby powinny leżeć w szczelnie zamkniętych, opisanych opakowaniach. Biorę paczkę do ręki i szukam trzech rzeczy:
- Gatunek grzybów – konkretna nazwa, czyli borowik, podgrzybek albo koźlarz. Samo hasło „grzyby leśne” to za mało.
- Numer atestu – łączy towar z partią, którą ocenił grzyboznawca.
- Rok zbioru – od razu widzę, z którego sezonu pochodzi susz.
Jeśli którejś z tych informacji brakuje, odkładam paczkę na półkę, nawet gdy cena kusi. Suszone grzyby nie należą do tanich produktów, więc tym bardziej chcę wiedzieć, za co płacę.
O co zapytać sprzedawcę na targu?
Na targowym stoisku susz często leży w woreczkach bez żadnego opisu. Wtedy spokojnie proszę o atest i przeglądam go punkt po punkcie:
- Czy dotyczy grzybów suszonych. Dokument wystawiony na świeże grzyby tu nie wystarczy, nawet jeśli chodzi o ten sam gatunek.
- Jaki gatunek wpisano. Ma tam stać nazwa konkretnego grzyba, a nie ogólnik.
- Numer atestu. Pytam, czy odnosi się do partii, która leży na straganie.
- Data wystawienia. Sprawdzam, czy atest nie pochodzi sprzed kilku lat albo z zupełnie innej dostawy.
- Kto go wystawił. Powinno być imię i nazwisko grzyboznawcy lub klasyfikatora oraz informacja o jego uprawnieniach.
Atest nie jest przepustką wydaną sprzedawcy raz na zawsze. Obejmuje jedną, konkretną partię grzybów ocenioną przez grzyboznawcę. Jeśli na stoisku leży susz z kilku różnych dostaw, sprzedawca powinien mieć dokumenty dla każdej z nich.
Gdy ktoś zbywa moje pytanie albo pokazuje kartkę bez numeru i nazwiska, idę do następnego stoiska. Wybór na jesiennym targu zwykle jest spory.
Na koniec oglądam i wącham susz
Papiery to jedno, ale sam towar też musi się bronić. Najchętniej biorę paczki z choćby małym przezroczystym okienkiem. Widzę przez nie, czy w środku są porządne kawałki grzybów, a nie głównie pył i połamane resztki.
Patrzę też na kolor i sprawdzam, czy grzyby są naprawdę suche. Nie kupuję suszu z pleśnią, z dziwnym, stęchłym zapachem ani z martwymi owadami w środku. Takie paczki niestety też się zdarzają, a do wigilijnych uszek i bigosu na pewno ich nie wezmę.
