• Techniki gotowania
  • Kluski śląskie studzę w lodowatej wodzie i skrapiam olejem. Godzinami się nie sklejają

Kluski śląskie studzę w lodowatej wodzie i skrapiam olejem. Godzinami się nie sklejają

Adam Wieczorek • 3 listopada 2026
Mężczyzna przekłada gorące kluski śląskie do wody z lodem
Spis treści

Spis treści

Kluski śląskie mają poczekać kilka godzin na obiad? Prosto z garnka przekładam je do durszlaka zanurzonego w wodzie z lodem. Gdy ostygną, odsączam je i skrapiam odrobiną oleju rzepakowego. Lekko natłuszczone nie zlepią się w misce w jedną bryłę i każda trafi na talerz osobno.

Miska z lodem stoi obok garnka, zanim kluski wypłyną

Lodową kąpiel szykuję, zanim pierwsza kluska wypłynie na powierzchnię. Do szerokiej miski nalewam zimnej wody, wsypuję kostki lodu i wstawiam do niej durszlak. Woda ma go swobodnie otaczać, żeby przekładane kluski od razu były w niej zanurzone.

Pośpiech ma tu sens. Gorące kluski mają wilgotną, lepką powierzchnię i wyłożone do głębokiej miski szybko przywierają do siebie. Te na dole przygniata jeszcze ciężar całej porcji, więc po kilku godzinach zamiast klusek do nakładania masz zbity blok.

Wyławiam je szeroką łyżką cedzakową, spokojnie i bez przyciskania. Nie trzymam ich w gorącej wodzie tylko dlatego, że mięso jeszcze się dopieka. Przetrzymane w garnku tracą kształt i sprężystość, a tego żadne schładzanie już nie odwróci.

Lodowata kąpiel nie naprawi też rozgotowanego ciasta. Zanim ulepię całą porcję, gotuję jedną kluskę na próbę i sprawdzam, czy trzyma kształt. Jeśli masa wymaga poprawki, nie dosypuję mąki bez umiaru, bo jej nadmiar robi kluski twardymi.

Schłodzić, odsączyć, natłuścić. Kolejność ma znaczenie

  1. Schładzanie. Przekładam kluski do durszlaka małymi porcjami. Przy większej ilości co jakiś czas sprawdzam wodę i gdy robi się letnia, dosypuję lodu albo wymieniam ją na świeżą.
  2. Odsączanie. Kiedy kluski wystygną, podnoszę durszlak i czekam, aż woda dokładnie ocieknie. Nie zostawiam ich w kąpieli aż do obiadu.
  3. Natłuszczanie. Dopiero dobrze odsączone kluski skrapiam niewielką ilością oleju o łagodnym smaku, najczęściej rzepakowego. Potem delikatnie potrząsam naczyniem albo mieszam je szeroką łopatką.

Zimna woda robi dwie rzeczy naraz. Szybko obniża temperaturę, więc kluski przestają dochodzić od własnego ciepła, a przy okazji spłukuje z nich część kleistego osadu. Olej zostawia na powierzchni cienką warstwę, która nie pozwala im się ze sobą skleić.

Z tłuszczem łatwo przesadzić. Kluski mają lekko błyszczeć, a nie pływać w oleju. Sam zaczynam od małej ilości i dolewam odrobinę dopiero wtedy, gdy widzę, że to za mało.

Gdzie kluski czekają do obiadu?

Odsączone i natłuszczone przekładam do szerokiego pojemnika. Układam je luźno, nie upycham i nie dociskam pokrywką. Dużą porcję dzielę między dwa naczynia, bo w jednym wysokim stosie znów zaczęłyby się zgniatać.

Pojemnik przykrywam i wstawiam do lodówki, jeśli obiad będzie dopiero za kilka godzin. W tym czasie spokojnie kończę sos, mięso i surówkę, a o kluski nie muszę się już martwić.

Jak podgrzać kluski, żeby się nie rozgotowały?

Przed podaniem nastawiam garnek gorącej, lekko osolonej wody i wkładam do niego tylko tyle klusek, ile pójdzie na talerze. Nie gotuję ich tak długo jak surowych. Mają się jedynie rozgrzać do środka, więc po chwili wyjmuję jedną sztukę i sprawdzam, zamiast trzymać cały garnek na ogniu na zapas.

Ciepłe kluski znów dobrze odsączam, bo woda z nich rozrzedziłaby sos na talerzu. Sos pieczeniowy nakładam w ostatniej chwili. Wtedy wypełnia charakterystyczne wgłębienia, a każda kluska daje się nabić na widelec osobno.

Źródło:

[1]

https://kuchnia.mojegotowanie.pl/artykul/kluski-slaskie-jakuba-kuronia-nie-sklejaja-sie-nawet-po-kilku-godzinach-sekret-tkwi-w-1-genialnym-kroku2608

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi

kluski śląskie
olej rzepakowy
obiad
Autor Adam Wieczorek
Adam Wieczorek
Nazywam się Adam Wieczorek i od 13 lat zgłębiam tajniki kuchni śródziemnomorskiej oraz stylu życia związanego z biesiadowaniem. Moja miłość do gotowania zaczęła się w dzieciństwie, gdy obserwowałem, jak moja rodzina zbiera się przy stole, dzieląc się nie tylko jedzeniem, ale także historiami i radościami. To właśnie te wspólne chwile sprawiły, że postanowiłem dzielić się swoją wiedzą na temat smaku, kultury i tradycji, które kryją się za potrawami z regionu Morza Śródziemnego. Pisząc dla , staram się dostarczać rzetelnych i przystępnych informacji, które pomogą czytelnikom lepiej zrozumieć różnorodność kuchni śródziemnomorskiej. Zawsze dokładam starań, aby moje teksty były oparte na solidnych źródłach, a skomplikowane tematy przedstawione w sposób jasny i zrozumiały. Śledzę najnowsze trendy kulinarne oraz dzielę się sprawdzonymi przepisami, które można łatwo wprowadzić do codziennego menu. Wierzę, że jedzenie to nie tylko potrzeba, ale także sposób na budowanie relacji i tworzenie pięknych wspomnień.

Udostępnij artykuł

Napisz komentarz