Otwierasz garnek, a z pary bije siarkowy zapach, który długo nie chce wyjść z kuchni? Kalafior na talerzu ma do tego gorzkawy posmak? Wystarczy, że do wody wlejesz 100 ml mleka i ugotujesz różyczki 8–12 minut bez pokrywki. Wychodzą łagodne, lekko kremowe i bez goryczki.
Skąd bierze się goryczka i zapach kalafiora?
Kalafior należy do warzyw kapustnych. We wrzątku uwalnia związki siarki i to one odpowiadają za ciężki zapach, który rozchodzi się po mieszkaniu. Im dłużej różyczki siedzą w garnku, tym mocniej to czuć, a smak warzywa robi się płaski i gorzkawy.
Mleko działa tu na dwa sposoby. Łagodzi smak i aromat, a przy okazji ogranicza niepożądane zmiany koloru, więc różyczki zostają apetyczne. Wnosi też delikatnie słodkawą nutę, która częściowo równoważy naturalną goryczkę. Ten patent znały już nasze babcie i u mnie sprawdza się za każdym razem.
Jedno trzeba powiedzieć uczciwie: mleko nie naprawi warzywa, które jest już nieświeże. Kupuję tylko kalafiory o zwartej główce, bez ciemnych plam i bez oznak psucia się.
Ile mleka na średnią główkę kalafiora
Nie potrzeba dużo. Na jedną średnią główkę biorę:
- 100 ml mleka,
- sól,
- 1/2 łyżeczki cukru, jeśli ktoś lubi (to dodatek opcjonalny).
Liczy się też kolejność. Robię to tak:
- Odrywam liście i wycinam twardą część głąba.
- Dzielę kalafior na różyczki podobnej wielkości, żeby gotowały się równo, i dokładnie je płuczę.
- W dużym garnku zagotowuję wodę.
- Dopiero do wrzątku wlewam mleko, wsypuję sól i odrobinę cukru.
- Na koniec wkładam różyczki.
Duży garnek nie jest tu przypadkiem. Woda z mlekiem łatwo podchodzi do góry, a w ciasnym naczyniu szybko ląduje na kuchence.
Jak długo gotować i dlaczego bez pokrywki?
Różyczki gotuję około 8–12 minut na średnim ogniu. Garnka nie przykrywam szczelnie, najczęściej w ogóle zostawiam go otwartego. Para swobodnie uchodzi, a razem z nią część tego, co odpowiada za intensywny zapach. Kalafior gotowany pod szczelną pokrywką pachnie wyraźnie mocniej.
Przez cały czas trzymam się blisko kuchenki. Mleko lubi wykipieć, dlatego nie podkręcam ognia, żeby przyspieszyć gotowanie. Średni płomień w zupełności wystarcza.
Widelec powie ci, kiedy odcedzić
Czas to tylko orientacja, bo różyczki różnią się wielkością. Po kilku minutach zaczynam sprawdzać widelcem. Gdy wchodzi w łodyżkę bez większego oporu, od razu odcedzam kalafior.
Tego kroku nie odkładam na później. Kalafior zostawiony w gorącej wodzie dalej mięknie i szybko robi się wodnisty, a wtedy cały trik z mlekiem idzie na marne. Odcedzam więc warzywo od razu i podaję jeszcze parujące.
Najbardziej lubię go z roztopionym masłem, posiekanym koperkiem i odrobiną podsmażonej bułki tartej, obok ziemniaków. Tak ugotowane różyczki sprawdzają się też w sałatkach i zupach kremach, bo nie przenoszą na całe danie siarkowego posmaku.
