Masz ochotę na gęsty krem z brokułu, ale nie chcesz pilnować garnka? Wrzuć wszystko na jedną blachę: brokuł, ziemniaki, cebulę, główkę czosnku i całe opakowanie fety. Po 30 minutach w 200°C przekładasz to do blendera, dolewasz gorący bulion i zupa jest gotowa do nalewania.
Tak robię krem z brokułu, kiedy po pracy nie mam siły stać przy kuchence. Nie gotuję wywaru, nie podsmażam cebuli i nie pilnuję kilku garnków. Całą robotę wykonuje piekarnik, a ja w tym czasie zajmuję się czymś innym.
Co kładę na blachę i na jak długo
Potrzebuję:
- około 4 szklanek różyczek brokułu,
- 450 g ziemniaków,
- jednej cebuli,
- całej główki czosnku,
- opakowania sera feta,
- 4 gałązek świeżego tymianku,
- około 1/4 szklanki oliwy,
- pieprzu i odrobiny soli,
- około 4 szklanek bulionu warzywnego.
Blachę wykładam papierem do pieczenia. Ziemniaki obieram i kroję w drobną kostkę, cebulę dzielę na kawałki i rozkładam razem z brokułem. Fetę kładę w środku w jednym kawałku, a obok główkę czosnku ze ściętym czubkiem. Na wierzch idą gałązki tymianku, oliwa i pieprz.
Piekę w 200°C przez około 30 minut. Tyle samo albo dłużej gotowałby się sam wywar, więc zysk czasu jest wyraźny. Przed wyjęciem wbijam widelec w ziemniaki, bo mają być miękkie. Gdy kostka wyszła większa, dokładam kilka minut, ale zerkam przy tym na brokuł, żeby nie przypalił się na brzegach.
Dlaczego pieczony brokuł smakuje mocniej niż gotowany?
W garnku część smaku warzyw ucieka do wody. W piekarniku nie ma dokąd uciec, a warzywa lekko się rumienią i robią się wyraźnie bardziej aromatyczne. Brokuł, który z wody bywa mdły, po pieczeniu ma zupełnie inny, głębszy charakter.
Warunek jest jeden: warzywa nie mogą leżeć jedne na drugich. Ściśnięte duszą się we własnej wilgoci, zamiast się przypiekać. Kiedy wszystko się nie mieści, biorę drugą blachę. Kostka ziemniaków powinna być mała i równa, żeby zmiękła w tym samym czasie co brokuł. Oliwy też nie oszczędzam, bo dzięki niej całość piecze się równomiernie.
Jeśli zależy ci na intensywnie zielonym kolorze kremu, nie trzymaj brokułu za długo. Ma być miękki, a nie mocno brązowy.
Soli prawie nie dodaję. Feta robi to za mnie
Feta sama w sobie jest dość słona, a po zmiksowaniu rozchodzi się po całej zupie. Dlatego przed pieczeniem solę bardzo ostrożnie, a ewentualnie doprawiam dopiero po zmiksowaniu, kiedy wiem, jak smakuje całość. Ser daje też kremowi aksamitność, a ziemniaki naturalnie go zagęszczają. Nie potrzebuję zasmażki ani dużej ilości śmietany.
Upieczony czosnek wyciskam prosto do blendera
Po wyjęciu blachy odkładam główkę czosnku na bok, żeby przestygła. Brokuł, ziemniaki, cebulę i fetę przekładam do blendera i dorzucam listki oberwane z gałązek tymianku. Czosnek po pieczeniu jest łagodny, miękki jak pasta i lekko słodkawy. Gdy da się go chwycić bez parzenia palców, wyciskam ząbki z łupinek prosto do reszty składników.
Ile bulionu wlać, żeby krem miał dobrą gęstość?
Bulion musi być gorący. Wlewam go stopniowo, a nie od razu całe 4 szklanki. To ilość płynu decyduje o konsystencji: przy mniejszej porcji wychodzi gęsty, treściwy krem, przy większej rzadsza zupa. Miksuję, aż masa będzie jednolita, i w razie potrzeby dolewam kolejną porcję.
Blender kielichowy musi być przystosowany do gorących potraw. Jeśli nie jest, lepiej sięgnąć po blender ręczny i wysokie, żaroodporne naczynie. Dzięki gorącemu bulionowi zupy nie trzeba już podgrzewać przed podaniem.
Po zmiksowaniu dodaję kilka kropli soku z cytryny, które ożywiają smak. Na talerzu krem posypuję świeżym tymiankiem, skrapiam oliwą, czasem dorzucam płatki chili, grzanki albo prażone pestki dyni lub słonecznika. Do umycia zostaje blacha, blender i kilka drobiazgów.
